Cześć wszystkim! Pogoda za oknem jest dołująca, ale w końcu czego, można się spodziewać na jesień. Przygotowania do olimpiad idą pełną parą i mam coraz mniej wolnego czasu, który mogłabym przeznaczyć na czytanie. Jednak powoli, rozdział po rozdziale, coś tam czytam. A książką na dziś jest kolejna pozycja z mojej ulubionej serii, czyli "Miasto Popiołów".
Tytuł orginalny: "City of Ashes"
Autor: Cassandra Clare
Ilość stron: 442
Wydawnictwo: Mag
Seria: "Dary Anioła" - tom II
Moja ocena: 5,5/6
Piętnastoletnia Clary Fray poszukując swojej zaginionej matki, trafia do tajemnego świata, położonego głęboko pod ulicami Nowego Jorku, zwanego Podziemnym Światem, pełnego tajemniczych wróżek, wampirów, hybryd człowieka i wampira, i demonów. Clary jest rozdarta pomiędzy uczuciami, które żywi do dwóch chłopców - jej najlepszego przyjaciela, Simona, oraz do tajemniczego łowcy wampirów, półczłowieka, półanioła Jace'a. Okazuje się, że jej ojcem jest zbuntowany Nocny Łowca,Valentine, który jest winien morderstw i zdrady.Teraz powraca na czele wiernych mu zwolenników aby dokończyć przewrotu i dokonać eksterminacji wszystkich demonów i wampirów. Valentine odkrywa przed Clary straszną tajemnicę: ma ona brata. Valentine dokonuje napadu na siedzibę Nocnych Łowców i ucieka wraz z Jace'm. Clary pozostaje sama i wyrusza do ostatniego schronienia Nocnych Łowców.

Pani Clare jest jedną z najlepszych autorów, którzy piszą doskonałe kontynuacje swoich bestsellerów. Nowa książka, nowe przygody, nowe niebezpieczeństwa, nowi i starzy bohaterowie. W tej części skupiamy się bardziej na Clary i jej matce, a także na relacji Jace'a z Valentine'em. W tej książce bardzo podobało mi się określenie jakie nadano Jace'owi, czyli "Strzała Valentine'a". Czasami, a właściwie ciągle, denerwowała mnie Inkwizytorka, która zawsze musiała mieć jakieś "ale" do wszystkiego. A to jak zachowywała się na początku do Jace'a było karygodne. Lecz nawet przy takiej wnerwiającej osobie nasz kochany Wayland zachował swoje poczucie humoru i swoją arogancję. A jeśli chodzi o innych bohaterów, to nawet mnie nie denerwowali, no może troszeczkę Alec. Moim zdaniem w tym tomie stał się taki opiekuńczy i taki trochę dorosły. Okay, jest najstarszy, no ale bez przesady. A co do głównej bohaterki to czytelnik ma szansę być świadkiem przemiany jakiej ona doznaje - fizycznej i psychicznej. Zaczyna inaczej postrzegać otaczający ją świat. Tak w bardzo dużym skrócie, książka jest świetna (zresztą jak wszystkie książki Cassandry Clare). Jeżeli to przeczytaliście, to możecie podzielić się ze mną swoimi przemyśleniami, a jeśli jeszcze nie mieliście okazji sięgnąć po tą lekturę, to nadróbcie to jak najszybciej.
"Z drugiej strony to był Jace. Wszcząłby bójkę z ciężarówką, gdyby naszła go taka ochota." ~ C.Clare
Buziaczki
/~Pauline :***
Witajcie! Dzisiaj, wreszcie po pół roku oczekiwania mam okazję przeczytać "Miasto Niebiańskiego Ognia"! Czy dzisiejszy dzień może być jeszcze piękniejszy? Jednak nie o tej książce będzie dzisiaj mowa, ale na nią też kiedyś w końcu przyjdzie czas. A książką na dziś jest "Wybraniec". Zapraszam!
Tytuł orginalny: "Prodigy"
Autor: Marie Lu
Ilość stron: 368
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Seria: trylogia "Legenda" - tom II
Moja ocena: 6/6
Day i June docierają do Vegas w momencie, kiedy staję się coś nieprawdopodobnego: umiera Elektor Primo, a jego syn - Anden - przejmuje rządy w Republice. W chwili kiedy kraj pogrąża się w chaosie, Day i June dołączają do Patriotów. W zamian za obietnicę odnalezienia Edena oraz przerzucenia ich do Kolonii, Day decyduje się na coś, czego unikał przez całe życie - razem z June wezmą udział w zamachu na nowego Elektora Primo.
Śmierć Elektora to szansa na zmiany w kraju, w którym mieszkańcy zbyt długo byli zmuszani do milczenia.
Jednak kiedy June zbliża się do Elektora, zdaje sobie sprawę, że Anden w niczym nie przypomina własnego ojca. Dziewczyna jest rozdarta między tym, czego oczekują od niej Patrioci, a swoim przeczuciem. A jeśli to właśnie Anden jest nadzieją na nowy początek? Czy rewolucja nie powinna być czymś więcej niż zemstą pełną gniewu i krwi? A co jeśli Patrioci się mylą?

Wybraniec to w wielu kulturach i wierzeniach osoba bliska komuś lub w przypadku religii Bogu. Muszę przyznać, że trochę główkowałam, dlaczego Marie Lu właśnie tak nazwała książkę, a nie inaczej. Dużo też myślałam, kto jest tym naszym książkowym wybrańcem. Pewnie, każdy z was ma swoje własne typy, ale uwierzcie mi, że w tej książce nic nie jest takie jakie się wydaje. Ta część na każdej nowej stronie zaskakuje! June i Day związują się z grupą swoich wcześniejszych wrogów, czyli z Patriotami. Zaskoczyło mnie to bardzo, gdyż Day mimo licznych propozycji nie chciał z nimi współpracować. A June, wcześniejsza ulubienica Republiki, z własnej woli wstąpiła w ich szeregi. I w końcu jesteśmy świadkami początków miłości głównych bohaterów, lecz Tess, przyjaciółka Day'a jest o niego zazdrosna. Pod koniec książki Day zaczyna odpychać od siebie swoją ukochaną, jednak nie chce wyjawić powodu decyzji. O tym dowiadujemy się w przedostatnim rozdziale. Gdy poznałam powód, moje życie straciło jakikolwiek sens. A wracając do naszej bohaterki, jest ona rozdarta między jej przeczuciem, a obietnicą jaką złożyła Patriotom. Ona przypomina mi taką typową dziewczynę, która musi postawić na swoim, dlatego można się domyślić jaką podejmie decyzję, jednak należy pamiętać, że Marie Lu jest faworytem w dziedzinie budowania napięcia. Jeżeli chcecie przekonać się dlaczego Day odpycha June, albo jaką decyzję podejmie nasza bohaterka, jak najszybciej sięgnijcie po tą lekturę!
"Wynocha z mojego nieba, chłopaki!" ~ M.Lu
Buziaczki
/~Pauline :***
Witajcie! Już prawie koniec września, co mnie bardzo cieszy, bo miesiąc mniej do wakacji :) Dzisiaj będzie taki post "na szybko", bo muszę iść się ogarnąć przed przyjazdem gości. Także zapraszam na moją dość skromną recenzję "Zbuntowanej"!
Tytuł orginalny: "Insurgent"
Autor: Veronica Roth
Ilość stron: 366
Wydawnictwo: Amber
Seria: trylogia "Niezgodna" - tom II
Moja ocena: 5/6
Jeden wybór może cię zmienić...
Jeden wybór może cię zniszczyć…
Altruizm (bezinteresowność), Nieustraszoność (odwaga), Erudycja (inteligencja), Prawość (uczciwość), Serdeczność (życzliwość) – to pięć frakcji, na które podzielone jest społeczeństwo zbudowane na ruinach Chicago. Każdy szesnastolatek przechodzi test predyspozycji, a potem w krwawej ceremonii musi wybrać frakcję. Ten, kto nie pasuje do żadnej, zostaje uznany za bezfrakcyjnego i wykluczony.
Ten, kto łączy cechy charakteru kilku frakcji, jest NIEZGODNY – i musi być wyeliminowany...
Dzień, w którym Tris dokonała swojego wyboru, porzucając Altruizm dla Nieustraszoności, zburzył jej świat, pozbawił rodziny, zmusił do ucieczki, ale i połączył z Tobiasem – Nieustraszonym o stalowych oczach. Jego uczucie pomaga jej przetrwać wśród nieustannej walki, śmierci i krwi. Tylko on rozumie dręczący ją żal i wyrzuty sumienia. I tylko on zna jej tajemnicę…
Konflikt pomiędzy frakcjami zmienia się w wojnę, łowcy zawzięcie tropią NIEZGODNYCH. Wśród Nieustraszonych szerzy się zdrada. A Tris staje przed nowym wyborem – jeszcze bardziej nieuniknionym i jeszcze bardziej dramatycznym. Czy zaryzykuje wszystko, żeby ocalić tych, których kocha?

Książka fajnie kontynuuje akcję rozpoczętą w poprzednim tomie, czyli "Niezgodnej". W tej części jest kilka moich ulubionych momentów z Fourtris, np. Tris, która przedawkowała serum pokoju, albo Four i Caleb jak rozmawiają na temat: czy Tobias nie jest za stary dla Tris. Czytelnik w tej części śledzi jak Tris zmaga się ze swoim urazem do broni, przez co parę razy by zginęła. Najsmutniejszym momentem dla mnie było, to jak byli w Erudycji i Tobias zażądał widzenia się z Tris, a oni nie pozwolili i Tris położyła rękę na szybie i on też, jejku to było takie smutne. Teraz wam się wydaje to niczym specjalnym, ale jeśli poznacie motywy to wasze spojrzenie na tą sytuację zmieni się w mgnieniu oka. Tobias odnajdzie swoją matkę, którą uznano za zmarłą. Nie mam pojęcia jak ja bym zareagowała na takie spotkanie. Główna bohaterka także będzie próbować poznać sekrety rodziny, jednak nie jest to takie proste jak mogłoby się wydawać. Tris podejrzewała, że jej matka jest z Nieustraszonych, lecz prawda okazała się jeszcze bardziej szokująca. Pani Veronica zaskoczyła mnie zakończeniem książki, jak i wydarzeniami w niej. Cóż, nie będę więcej już nic mówić, bo możliwe, że mojego bloga czytają osoby, które jeszcze nie miały okazji zapoznać się z drugim tomem tej trylogii, a nie chcę zdradzać im sekretów z książki.
"Moim zdaniem płaczemy po to, aby uwolnić naszą zwierzęcą część, nie tracąc człowieczeństwa." ~ V.Roth
Buziaczki
/~Pauline :***
Hejka! Oficjalnie ogłaszam, że rezygnuję z pisania "Moje seriale" , gdyż mam bardzo dużo obowiązków i tylko jedno popołudnie w tygodniu wolne. Lecz dość już o mnie, czas na książkę dnia, którą jest "Morze Potworów".
Tytuł orginalny: "The Sea of Monsters"
Autor: Rick Riordan
Ilość stron: 277
Wydawnictwo: Galeria Książki
Seria: "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" - tom II
Moja ocena: 5,5/6
Siódma klasa była dla Percy'ego Jacksona wyjątkowo spokojna. Żaden potwór nie przedostał się na teren jego nowojorskiej szkoły. Ale kiedy niewinna gra w zbijanego z kolegami z klasy zmienia się w śmiertelną rozgrywką z brutalną bandą olbrzymów - ludożerców... sprawy przyjmują paskudny obrót. Niespodziewana wizyta Annabeth, przyjaciółki Percy'ego, oznacza kolejne złe wieści: magiczna granica broniąca Obozu Herosów została zniszczona przez truciznę podrzuconą przez tajemniczego wroga. Jeśli lekarstwo nie znajdzie się na czas, jedyna bezpieczna przystań dla herosów przestanie istnieć. Percy odkryje także straszliwą tajemnicę swojej rodziny, co każe mu się zastanowić, czy bycie synem Posejdona to zaszczyt czy przekleństwo?

Kolejna część przygód dzielnego herosa, Percy'ego Jacksona to nowa porcja emocji, tajemnic, potworów i nowe mityczne postacie. Pan Rick napisał genialną kontynuację pierwszego tomu. Zazwyczaj jest tak, że pierwszy tom to jest takie wow, a później następne książki nie są już takie ekscytujące jak właśnie ta pierwsza część. Ale nie książki Riordana. A co do książki. Percy w tej części, moim zdaniem jest często niezdecydowany i zagubiony. Chociaż po części nie dziwię się mu, nie wiem jakbym zareagowała na wiadomość "Masz rodzeństwo" i takie "Co?!". Przyrodnim bratem głównego bohatera okazuje się być jeden z jego dwóch najlepszych kumpli, Tyson. Jednak Tyson nie jest byle kim, on jest cyklopem! Grover w tym tomie pakuje się w poważne kłopoty, zresztą jak zawsze i w którymś tam rozdziale jest najfajniejsza scena właśnie z tym bohaterem, ale nie powiem wam jaka. W tej części dowiadujemy się więcej o bogach, których nie mieliśmy wcześniej okazji poznać, na przykład o Hermesie - to jeden z moich ulubionych bogów z fajnymi wężami, które myślą tylko o jedzeniu. Dzięki tej części wiem: jaki jest najnowszy system antywłamaniowy polifema, skąd w szkolnych pracowniach biologicznych biorą się świnki morskie, a także jaka jest prawdziwa historia "Trójkąta Bermudzkiego". Jeśli chcecie się przekonać jakie przygody czekają Percy'ego w tej części, koniecznie przeczytajcie książkę.
"Przez te tysiące lat nauczyłem się jednej rzeczy na pewno: nie wolno skreślać nikogo z rodziny, niezależnie od tego, jak ten ktoś się stara." ~ R.Riordan
Buziaczki
/~Pauline :***
Witajcie! Dopiero drugi tydzień szkoły, a ja już mam dość. Chcę wakacje! Tu i teraz! Miałabym wtedy dużo więcej czasu na moją ulubioną czynność - czytanie! A książką na dzisiaj jest "Szukając Alaski".
Tytuł orginalny: "Looking for Alaska"
Autor: John Green
Ilość stron: 312
Wydawnictwo: Bukowy Las
Seria: "Myślnik"
Moja ocena: 5/6
Życie Milesa Haltera było totalną nudą aż do dnia, gdy zaczął naukę w równie nudnej szkole z internatem. Wtedy spotkał Alaską Young. Piękną, inteligentną, zabawną, seksowną i do bólu fascynującą. Alaska owinęła sobie Milesa wokół palca, wciągając go do swojego świata i kradnąc mu serce. Czy dzięki niej chłopak odnajdzie to, czego szuka? Wielkie Być Może - najintensywniejsze i najprawdziwsze doświadczenie rzeczywistości.
Porównywany z przełomowym "Buszującym w zbożu" J.D.Salingera, literacki debiut Johna Greena to powieść o myślących i wrażliwych młodych ludziach. Zbuntowanych, szukających intensywnych wrażeń i odpowiedzi na najważniejsze pytania: o miłość, która wywraca świat do góry nogami, o przyjaźń, której doświadcza się na całe życie.

Szczerze mówiąc, gdy zobaczyłam sam tytuł książki, to myślałam, że to będzie książka o chłopaku, który wyjechał na Alaskę, ale gdy zapoznałam się z opisem, to wyśmiałam sama siebie. Pan Green zaskoczył mnie zakończeniem, jak i wydarzeniem kulminacyjnym. Książka podobała mi się, ale jednak bardziej zafascynowała mnie inna książka Greena "Gwiazd Naszych Wina". Postacie drugoplanowe czasami bardzo mnie irytowały, w niektórych momentach moim zdaniem byli zbędni. Tytułowa Alaska też troszeczkę mnie denerwowała, zwłaszcza jak dawała do zrozumienia, że Miles jej się podoba, a później jakby nigdy nic udawała, że ona nic takiego nie robiła i, że ma chłopaka, którego wiecznie przy niej nie było, ale go miała. Ta książka jest o nastolatkach, dla nastolatków. Ta książka pokazuje co to rozpacz, miłość, prawdziwa przyjaźń na dobre i na złe, ukazuje również jak w jednej chwili kogoś nam bliskiego może od tak zabraknąć. Ta książka to wspaniała propozycja, na przykład na prezent, sama dałam tą książkę koleżance na urodziny. Zabawna, dowcipna, a czasami smutna - taka właśnie jest ta książka. Polecam, nie tylko fanom Johna Greena.
"Gdyby ludzie byli deszczem, to ja byłbym mżawką, a ona huraganową ulewą." ~ J.Green
Buziaczki
/~Pauline :***